Z dziejów głupoty w Europie. Krótka rozprawa.

Blogu,

Wytrawnych czytelników tego bloga, zarówno przeszłych jak i przyszłych, pokornie przepraszam za nazbyt czytelne nawiązanie do książki Aleksandra Bocheńskiego. Sadzę jednak, że głupota dziejowa była przywarą Polaków, a teraz, po raz wtóry stała się domeną przywódców politycznych w Europie. Przed ponad stu laty Europa znalazła się pod wpływem żelaznego kanclerza. Bismarck realizował politykę krwią i żelazem. Do czasu, gdy po powaleniu Austrii i Francji w latach 1866-1871 zjednoczył Niemcy. Potem od wojny się odżegnywał. Czytając pamiętniki Bismarcka, które powinny być dla każdego myślącego polityka lektura konieczną i bezwzględną, odnajdujemy tam definicję polityki. Cóż to jest? Sposób na napchanie sobie kasy? Tak definiuje ją większość polskich polityków. Czym może być polityka? Czy jest do niekończący się serial konferencji, wzajemnych dysput, tylko po to, by osiągnąć zgniły i nikogo niezadowalający kompromis? Co to jest? Otóż, według Bismarcka polityka to sztuka. Tak, tak, zgodnie z arystotelesowską linią rozumienia to sztuka wzajemnych relacji państwowych. Mogą ją stosować jedynie umysły wybitne, nieprzeciętne, nie ulegające wpływom i kierujące się interesem swojego państwa. To oznacza, że arystotelesowska definicja sztuki, jako trwałej zdolności do tworzenia (recta ratio factibilium) zostaje również rozciągnięta na zarządzanie państwem i tworzenie jego wzajemnych relacji. Wojna jest wiec jednym z narzędzi polityki. Bismarck był więc pojętnym uczniem Machiavellego. Stary Florentyńczyk był mistrzem, ale i subtelnym, wyrachowanym graczem. Bismarck dołożył do tego brutalną siłę.

Merkel, czyli wybitna mierność

Porównanie Putina i Bismarcka jest ahistoryczne i karkołomne. Nie w tym jednak rzecz. Tak jak Bismarck był wielkim politykiem słabością i miernością ludzi, z którymi się zmagał, tak Putin jest silny miernością ludzi tworzących garnitur decydentów w Unii Europejskiej. Wiem, co napisałem. Tak, pani Merkel też jest mierna. Ale to jest mierność w wybitności. Jest ona co prawda najsilniejszym kanclerzem Niemiec po roku 1990, ale w filozofii politycznego myślenia jest mierna. Zaznaczam, że chodzi mi o inny rodzaj mierności To niezdolność do przestawienia myślenia na inne tory. Niemcy pod rządami Merkel stały się głównym hamulcowym rozwoju Europy. Blokują konkurencję i wolność gospodarczą zadłużonego południa kontynentu, nie pozwalają na przeciwstawienie się putinowskiej Rosji w najbardziej krytycznym momencie od rozpadu Związku Radzieckiego. Merkel jest zbudowana jako polityk z utylitaryzmu posuniętego do rangi dogmatu. Dla niej dobre jest tylko to, co służy interesom Niemiec pojętym w bardzo wąskim stopniu. Dla niej wartość ma tylko taki układ, który daje Niemcom dzięki walucie euro perspektywę wzrostu gospodarczego na podstawie transferu solidnych, niemieckich produktów. Merkel jest mierna, ponieważ nie ma ona wizji Europy za lat dwadzieścia, ani dziesięć. Jej mierność i małość jest oparta na micie przyjaznej dla wielkiego niemieckiego biznesu Rosji. Ta Rosja zaczęła się za Gorbaczowa, a Niemcy bardzo kochali Gorbiego. Bez niego nie byłoby zjednoczenia Niemiec. Merkel nie ma żadnych poglądów ideowych. Jest pragmatykiem z partyjnej szkoły NRD. Przytoczę anegdotkę: jeden z fizyków z nią pracujących we wschodnim BERLINIE opowiedział, jak Merkel zareagowała, kiedy w Polsce wybuchła „Solidarność”. Powiedziała do niego wówczas, że to zagraża systemowi socjalistycznemu w całym bloku wschodnim i że trzeba coś z tym zrobić. W roku 1990 powiedziała, że „Solidarność” była wielkim przełomem dla demokracji w Europie. Czy to tylko zmiana szyldu podyktowana szybkim dostosowaniem się pragmatycznej kobiety, ambitnej Osti, która przylgnęła do najbardziej nienaturalnego dla siebie środowiska, jakim była niemiecka chadecja? Merkel nie jest w stanie przeciwstawić się Putinowi i uczyni wszystko, żeby konflikt ukraiński, który pali się coraz większym płomieniem przygasić nieco dmuchaniem w niego powietrza. To oczywiście przynosi skutek odwrotny od zamierzonego, ale i tak Niemcy ślepo wierzą że tylko rozmowy z Putinem mogą coś zmienić. Czy ich rozmowy przyniosły coś poza pogorszeniem konfliktu? Putin nie chce wygasić wojny, ale z Niemcami rozmawiał będzie, podtrzymując ich złudzenia. Merkel swoimi działaniami, głaskaniem Putina, ukrytym sprzyjaniem Rosji wprowadza Europę w przeklęty wir niemiecko-rosyjskiego sojuszu, który był przecież głównym motorem wybuchu II wojny światowej w 1939 roku. Oczywiście, tak być nie musi. Ale tak będzie. Niemcy mając w gardle winę za tamtą wojnę będą robiły wszystko, by w ich przekonaniu ją powstrzymać przez politykę ustępstw. Tylko że to myślenie jest oparte na fałszywym micie Rosji, z którą można się dogadać i trzeba. Taka Rosja jednak nie istnieje.

Francja, czyli stary kogut na podwórku

Pisząc dziś o Francji w zasadzie powinno się pisać o hańbie, nie głupocie. Można się zhańbić nie będąc głupcem, jednak prezydent Hollande mający być remedium na Sarkozy`ego, zhańbił się, a będąc uosobieniem Republiki (ach ten Ludwik XIV, co n Francji zrobił!), sprostytuował także zacną Marienne. Wielbicieli Francji uspokajam. Jestem wielbicielem Francji średniowiecznej, kuchni, serów, a nade wszystko wina z Bordeaux. Ale prostytuowanie się Republiki wobec Rosji jest faktem. Francuzi Rosję kochają, ta miłość przybiera formy bardziej bezpośrednie, np. Gerard Depardieu. Przecież, na miły Bóg, jeden z okrętów przekazywanych Rosji nosi nazwę „Smoleńsk” (sic!). Okręty te zostaną już wkrótce użyte na Bliskim Wschodzie, lub po prostu przeciwko państwom bałtyckim. Francja jest jednym z dwu państw europejskich (drugim jest Wlk. Brytania), które w stosunkowo niewielkim czasie są w stanie przejść do aktywnych działań wojennych. Lata poza wojskowymi strukturami sojuszu północnoatlantyckiego nie poszły na marne. Francuska armia jest o wiele bardziej zaawansowana technologicznie od niemieckiej. Francja ma potężne lotnictwo i zdolność do przenoszenia pocisków nuklearnych. Ma wielki lotniskowiec i wiele mniejszych jednostek klasy mistral. I otóż o dwa takie śmigłowcowce idzie teraz sprawa. Decyzja o tym, by mimo zestrzelenia przez Rosjan MH17 nad Ukrainą, mimo jatki w Doniecku podsycanej przez Putina przekazać okręty Rosji jest de facto i de iure zdradą NATO. Jest złamaniem traktatu północnoatlantyckiego wbrew literze i duchowi traktatu, zabraniającego transferować technologie militarne poza granice sojuszu. Francja powinna zostać wyrzucona z NATO. Francja kroczy ścieżką marszałka Petaine. Drogą politycznej prostytucji. Czy sztuka polityki nie zamienia się w swoją własną karykaturę, gdy używają jej głupcy? Hollande jest z pokolenia 1968 roku i ten facet ma w głowie inny mit stworzony przez najcięższe umysły francuskiej lewicy, począwszy od Sartre`a, a skończywszy na Giscard d`Estaing. Ten przyjaciel był w 1914 i od 1941, ale nad Sekwanę nie chciano widzieć czym jest Związek Sowiecki. Wydanie „Innego świata” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego  w latach osiemdziesiątych wieku XX jest jakże znamienną ilustracją stosunku Francji do Rosji.

Putin, czyli ostatnie stadium komunizmu

W myśl teorii marksistowskiej komunizm mają napędzać sprzeczności. Marksizm, jako forma ustroju umarł, poza Kubą, Wenezuelą, Wietnamem i Koreą Północną. Jednak wraz z upadkiem Związku Radzieckiego nie umarły jego pochodne. A były nimi rosyjski imperializm, pogarda dla ludzkiego życia, prawosławie jako forma rządu dusz w Rosji, mit słowiańszczyzny, wielkoruski nacjonalizm i szowinizm oraz tęsknota za Imperium/poczucie krzywdy . Zachód nie docenił, jak bardzo zabolało Rosjan zawalenie się Związku Radzieckiego. Jak wielką wytworzyło to pustkę, w której dzięki decyzji Jelcyna zaczął się Putin. Pisałem już obszernie o Rosji na tym blogu i nie chcąc się powtarzać chciałbym zanalizować Władimira Władymirowicza właśnie z perspektywy definicji polityki jako sztuki. To, co napiszę będzie złowrogie i będzie miało swoje konsekwencje. Putin nie ma sobie równych w Europie 2014 roku pod względem używania sztuki politycznej dla osiągania dalekosiężnego celu, wizji. Jakaż to wizja? Odbudowania Imperium. Jednak namawiam do rozumienia tego głębiej. Europa Zachodnia nie doceniła tego, że po upadku Związku Radzieckiego Rosja znalazła się poza sferą wolnego przepływu kapitału. Zachód nie docenił tego, że wolnorynkowe reformy, które przyniosły sukces krajom Europy Środkowej, na wschód nie stworzyły niczego wartościowego.

Przyczyna obecnej wojny, której końca i rozwiązania nie widzę, tkwi w chaosie na wschodzie, stanie politycznej nieważkości. Wszystkie elementy to tygiel pierwiastków i nacjonalizmów. Pierwsze ostrzeżenie Europa dostała w roku 2008 podczas krótkiej wojny w Gruzji. Nikt tego w starej, zachodniej Europie nie chciał dostrzec. Holandia pasła ambicję Rosji zapewniając znakomitych menadżerów dla rosyjskich firm. Austria rosła od rosyjskich lokat w bankach wiedeńskich, użyczając największą w Europie flotę małych samolotów pasażerskich dla VIP-ów. Londyn stał się ulubionym miejscem inwestowania rosyjskich oligarchów. Wojna Putina z Ukrainą jest właśnie dlatego niewypowiedziana i niesformalizowana, ponieważ jest to wojna pomyślana na dłuższy okres. Przewaga Rosjan w sensie liczby żołnierzy i technologicznie jest bezsporna. Ostatnie sukcesy Ukraińców tylko rozjuszyły włodarza na Kremlu. Z omyłkowego zestrzelenia lotu MH-17 malezyjskich linii z 298 osobami na pokładzie są dla Rosji nowe kłopoty. Ale teraz jestem już pewny, że przebiegły włodarz z Moskwy ominie tę przeszkodę. Zagra na podziałach w Unii. Trochę się pokaja przed Merkel. Jej próżność jest przeogromna, i ona to lubi. Coś obieca. Zwróci czarne skrzynki, dokładnie sprawdzone przez FSB, której nieustanna obecność w donieckim piekiełku jest bezsporna. Jego ludzie zniszczyli już i tak większość dowodów. Zbiry pokradły karty kredytowe. A w międzyczasie setki rosyjskich żołnierzy, urlopowanych przez armię federacji pojedzie „na wakacje” na Ukrainę. Ile jeszcze Ukraińcy wytrzymają? Miesiąc? Donieck zamienia się powoli w maszynkę do mięsa. Rosjanie mogą pozwolić sobie na straty dwa, trzy raz większe niż Ukraińcy, którzy nie mają żołnierzy tak doświadczonych jak Rosjanie. Jedyną nadzieją są dla Ukrainy miliarderzy, którzy za własne pieniądze kupują broń, amunicję (czy ktoś zdaje sprawę, ile milionów pocisków obie strony już wystrzeliły i ile jeszcze wystrzelą; na przykład amunicja do haubicy 155 mm, strzelającej z dużą celnością i wprost nieocenioną w walkach ulicznych kosztuje kilka tysięcy zł za jeden pocisk), załatwiają doradców z Izraela i USA, najczęściej byłych żołnierzy ze znakomitym doświadczeniem wojennym. Ile oni jeszcze wytrzymają? Dlatego Poroszenko się spieszy, Ukraińska armia okrąża ich, spycha, osacza, ale nowe fale „separatystów” codziennie przekraczają granicę. W końcu nacisk Ukraińców spowoduje wejście regularnej armii rosyjskiej. I Ukraina zamieni się w krwawą jatkę, jak na Bałkanach.

Wrażliwcy zapytają; przecież to nielogiczne, Putin i rosyjska gospodarka na tym stracą. Z Rosji odpłyną miliony! Z perspektywy zachodu może tak to wygląda, ale nie z perspektywy Rosjan. Surowców energetycznych Rosji nie braknie. Rosyjskie kobiety, jak mówił Stalin, nadrobią straty naturalne w jedno pokolenie (przepraszam za cynizm). Nie zapominajmy, że rosyjskie społeczeństwo jest przyzwyczajone do życia w biedzie. Przed drugą wojną światową, przed inwazją Niemców w 1941 roku społeczeństwo sowieckie żyjące przecież w stanie niekończącej się wojny z wrogiem wewnętrznym (czystki stalinowskie) przeszło płynnie do życia w wojnie światowej. Rosjanie, którzy giną na Ukrainie, to są chłopcy z biednych rodzin. Z Rostowa, Nowosybirska, Orenburga, z wielkich bloków, gdzie żyje się tak jak w ostatnich latach ZSRR, lub gorzej. Rosjanie mogą wytrzymać więcej biedy, której Europa zachodnia by nie zdzierżyła. Dalekosiężny cel Putina, jakim jest zatrzymanie rozszerzenia Unii Europejskiej, czyli zachodniej cywilizacji zostanie osiągnięty. Tutaj spotykają się interesy skrajnych polskich radykałów z prawicy. Oni są bowiem wrogami społeczeństwa otwartego i w Putinie widzą sprzymierzeńca przeciwko …społeczeństwo otwartemu, przeciwko tęczowej fladze. Wiem, że to jest wariactwo, ale takie są źródła inklinacji skrajnej polskiej prawicy do Putina. Ludzie pokroju Korwina-Mikke nie używają polityki jako sztuki, ponieważ motorem uprawiania przez nich polityki jest obłędna ideologia.

Co z tego wynika dla Polski?

Nie przypuszczałem nigdy, że to w końcu napiszę, ale jedynym politykiem w Europie, który to na swój sposób rozumiał, był ś.p. Lech Kaczyński. Ja też tego nie widziałem. Przez lata głosowałem na PO, może w zaślepieniu, może z przekornej niechęci do prawicy niepodległościowej po traumie na KUL. Źle się z tym dziś czuję. Decyzja Kaczyńskiego, by pod ostrzałem lecieć do Tbilisi była może śmiesznym dla niektórych aktem donkichoterii, ale była też wymownym NIE dla Putina. Myślę, że na Kremlu odczytano to prawidłowo. Wnioski są trudne do przyjęcia nawet dla mnie. Śmierć Lecha Kaczyńskiego i dekapitowanie państwa polskiego, w tym sztabu wojska polskiego 10.04, było Putinowi bardzo na rękę. Nie wierzę dalej w zamach, ale po prostu Rosjanie skorzystali na tym. Boli mnie to, że polski rząd oddał wszystko w ręce Rosji. Boli mnie to, Ewa Kopacz kłamała w sejmie, że polski rząd zachował się bardzo dwuznacznie podczas przygotowywania wizyty. Nigdy nie dowiemy się co stało się w Smoleńsku.

Konflikt ukraiński będzie dalej eskalował. Polski rząd i prezydent Komorowski na razie mądrze alarmują Europę. Ale to nie wystarczy. Jako kraj jesteśmy bez znaczenia w Unii. Znaczenie mamy tylko jako partner i forpoczta do Niemiec. Nie mamy znaczenia militarnego, i dobre decyzje by wzmocnić polską armię, flotę, siły lądowe. Potrzebujemy nowych czołgów. Jest nowy polski czołg wsparcia, lekki, 40 tonowy z dużą armatą kalibru 120mm. Potrzebujemy więcej Leopardów. Marzeniem byłoby, gdyby USA przekazały nam 200-250 sztuk Abramsów z wersji wycofywanych z U.S Army. Polska armia musi być w stanie przeciwstawić się rosyjskiej. Czy jednak wierzę, że w przypadku hipotetycznego konfliktu NATO przyjdzie nam z pomocą? Myślę, że nie. Zachód nam nie pomoże,  a USA jest daleko. Powiedziałem, że tylko Amerykanie są w stanie przeciwstawić się Rosji Putina. Obama został upokorzony przez Putina podczas kryzysu syryjskiego we wrześniu 2013 roku, ale jest pojętnym uczniem. Obamy nie doceniają też Niemcy. Ala Obama nie pójdzie na wojnę. Jest tchórzliwy.

Jaki jest mój finalny wniosek? Europa jest na prostej drodze do wielkiej wojny. Nie wiem, czy i kiedy ona wybuchnie. Poliferyczność potencjalnego źródła wielkiej wojny jest wiele: Ukraina, Bliski Wschód, w tym konflikt izraelsko-arabski, straszliwa wojna w Syrii, w którą zaangażowana jest Moskwa, oraz coraz ostrzejszy konflikt w Azji południowo-wschodniej. Grają tam Chiny, Japonia, Tajwan, Korea Południowa, i Wietnam o złoża na morzu chińskim. Ale to temat na zupełnie inny esej.

Informacje o Wojciech Dutka

Pisarz, doktor historii (ur. 1979). W marcu 2014 roku obronił doktorat na Wydziale Historycznym UJ dotyczący Stanisława Koźmiana, znanego polityka galicyjskiego z XIX wieku, współautora Teki Stańczyka, pisarza, publicysty i historyka. Stypendysta Jewish Foundation for the Righteous i Departamentu Stanu USA na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku w czerwcu 2014 roku. Publikował w najważniejszych polskich czasopismach naukowych, "Kwartalniku Historycznym", "Przeglądzie Historycznym", "Przeglądzie Humanistycznym", "Czasach Nowożytnych", "Klio", "Kwartalniku Historii Żydów", "Roczniku Historii Prasy Polskiej" i wielu innych. Interesuje się przede wszystkim historią historiografii, formami narracji historycznej. W 2011 nagrodzony nagrodą Ministra Zdrowia za publikację w "American Journal of Public Health". Opublikował także 5 powieści historycznych nakładem wydawnictwa Albatros: "Krew Faraonów" w 2005, "Taniec Szarańczy" w 2007, "Bractwo Mandylionu" w 2009, i "Czerń i Purpura" w 2013. W roku 2015 ukazała się powieść "Kartagińskie ostrze" nakładem tego samego wydawnictwa. Pisze następne książki, i uczy historii w programie matury międzynarodowej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Angela Merkel, Francja, III wojna światowa, MH17, Niemcy, Putin, terroryzm, totalitaryzm, tragedia malezyjskiego samolotu, Ukraina, Unia Europejska, USA, wojna na Ukrainie, wojna rosyjsko-ukraińska, Związek Radziecki i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Z dziejów głupoty w Europie. Krótka rozprawa.

  1. ~Polak pisze:

    Rosja jest straszny kraj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>