„Kartagińskie ostrze”, czyli moja powieść o Antyku.

stopka---kartagińskie-ostrze

Należę do pokolenia, może ostatniego w historii najnowszej Polski, które wychowało się na Antyku. Łacina i Greka były moimi ulubionymi przedmiotami w szkole średniej po historii, rzecz jasna. Grekę miałem tylko dla siebie, choć klasa była humanistyczna, na język grecki przez cztery lata chodziłem sam. Uczyłem się z podręcznika państwa profesorów Korusów „Hellenike glotta” i mimo, że od matury minęło prawie dwadzieścia lat, wciąż czytam ewangelię św. Łukasza bez słownika w oryginale.

Antyk grecko-rzymski zawsze więc był we mnie przez całe dorosłe życie. Na studiach miałem pisać pracę magisterską z historii starożytnej, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Zająłem się naukowo wiekiem XIX i tak już zostało. Historia starożytna to elita wśród historyków akademickich. Z uwagi jednak na fakt, że pauperyzują się studia historyczne w naszym kraju (żeby dostać się na ten kierunek studiów nie trzeba zdawać historii na maturze, ale na pewno trzeba być szaleńcem, bo ponad połowa absolwentów historii jest bezrobotna), a Antyk został zepchnięty przez władze oświatowe do całkowitego getta w szkołach średnich. Tym samym między moim pokoleniem, które miało luksus klasycznego wykształcenia, a młodzieżą, którą uczę w szkole średniej jest przerwa. Chyba już nie do zasypania. Antyk w nowym programie historii jest tylko w pierwszej klasie Gimnazjum (sic!).

Zdziwi was zatem, dlaczego po wstrząsającej dla wielu powieści „Czerń i purpura” opartej na prawdziwej historii miłości młodego esesmana do żydowskiej dziewczyny, skazanej na unicestwienie w piekle Auschwitz, zdecydowałem się na podjęcie powieści niszowej, z pogranicza politycznego thrillera, klasycznej powieści przygodowej, i baśni, ze złożonym i oddającym obyczajowość grecko-rzymskiego Antyku wątkiem romansowym. Oczywiście „Kartagińskie ostrze” ma też wielką historię w tle. A czas to szczególny. Wybrałem moment, kiedy Rzym staje się dopiero mocarstwem w basenie Śródziemnomorskim. Trwa kultura hellenistyczna, Grecy i ich język koine są podstawowym żywiołem na Wschodzie.

Mój wybór w pierwszym zamyśle był próbą opowiedzenia inaczej historii Hannibala Barkasa, wielkiego kartagińskiego wodza, który o mały nie powaliłby Rzymu na kolana w drugiej wojnie punickiej. Hannibal Barkas intryguje mnie jako człowiek. Nic o nim nie wiemy. Czy w jego osobowości istniał szaleńczy fanatyzm kapłanów Baala, składających w ofierze dzieci? Rzymianie chcieli go tak widzieć, stąd opowiastka u Tytusa Liwiusza, rzymskiego propagandzisty, że jako młody człowiek Hannibal złożył przysięgę, że będzie walczył z Rzymem do śmierci. Nie wierzę Liwiuszowi. Nawet jego utrwalony w rzeźbie wizerunek Kartagińczyka jest konwencją …rzymskiego popiersia. Kartagina zniknęła z powierzchni ziemi i wraz z nią zniknął Hannibal. Jego samobójcza śmierć ma w sobie niezwykły dramatyzm. Jego los oddaje charakter konwencji – tak wielki wróg Rzymu musiał odejść spektakularnie. Rzym stać było na gest. Przyjmujemy na ogół wersję o zażyciu trucizny, jaką wielki Kartagińczyk trzymał schowaną w oprawie pierścienia. Jego historię znamy tylko z jednej, rzymskiej strony. Rzymianie postarali się, żeby w wraz z miastem zginęła też jego kultura pamięci. Postanowiłem w końcu napisać o Hannibalu jako o bohaterze drugoplanowym. Pokazałem jego ostatnie lata już jako przegranego, ściganego jak zwierzę człowieka. Czy udało mi się złamać konwencję, że w powieści historycznej wielkiego wodza pokazuje się tylko w czasie chwały? Mnie bardziej interesuje Napoleon na Wyspie Św. Heleny, nie jako cesarz spod Austerlitz. Proszę czytelników, by ocenili moją wizję Hannibala.

Podkreślam „Kartagińskie ostrze” jest fikcją literacka i nie należy sobie wyrabiać obrazu historii na jej podstawie. Mówię to uczciwie. Mam wyjątkowy luksus uprawiać historię z trzech perspektyw: spełniam się jako nauczyciel tego przedmiotu w maturze międzynarodowej w jednym z najlepszych liceów na Śląsku, spełniłem się jako historyk-profesjonalista zdobywając z historii tytuł doktorski na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w marcu 2014 roku, ale jako pisarz, mogę plastycznie kształtować historię jako tworzywo literackiej fikcji. Arystoteles pisał, że fikcja nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa, więc z góry proszę nie zżymać się, gdy powieść nie będzie trzymać się ortodoksyjnie akademickich faktów. Proszę pamiętać, że mają Państwo do czynienia z pewną konwencją pisania o historii w refleksji drugiej (historia rerum gestarum). Uważam, że powieść historyczna mówi więcej o naszych czasach niż o przedstawianej historii. Znajdą więc państwo w Rzymie II wieku przed Chrystusem pewne odniesienia współczesne do polskiej polityki A.D 2015, z ostrą ironią. Uważam, że jako pisarz powieści historycznych mam prawo bawić się historią i do tej zabawy włączyć moich czytelników, którzy po tę książkę sięgną.

Główną postacią jest Polibiusz z Megalpolis, którego pierwowzór stanowi wielki historyk starożytności o tym samym imieniu i pochodzeniu. Polibiusz wydawał mi się zawsze fascynującym autorem. Głównie dlatego, że był pierwszym Grekiem piszącym po grecku o Rzymie.  Oczywiście stał się niewolnikiem rzymskim już jako dorosły mężczyzna około 168 roku, już po katastrofie armii macedońskiej w starciu z Rzymem pod Pydną. Jednak dla literackiego utworu musiałem odmłodzić Polibiusza. Musiałem stworzyć wielopłaszczyznowego bohatera, który pokochać potrafi, przyłożyć w mordę, chwycić za miecz, walczyć na arenie gladiatorskiej, poznać Etrusków, wtedy wciąż jeszcze mieszkających w swoich dwunastu miastach-państwach, już pod rzymskim władaniem. W postaci mojego Polibiusza, który z młodego chłopaka staje się brutalnym żołnierzem i mężczyzną potrafiącym dokonywać świadomych wyborów w swoim życiu, odbija się cały przegląd postaw ludzkich. Jest w nim odrobina wzniosłej dumy, niewinności, czystej miłości, ale też brutalności, okrucieństwa i zdrady. Jak męski bohater każdej z moich powieści musi dokonywać wyborów trudnych.

Polibiusz musi dokonać takiego wyboru, ale oprócz jego życia chciałem też ukazać dramat mniejszych ludów, takich jak Etruskowie. Oni nie zostali wytępieni. Rzym nie tępił narodów i ludów jak dwudziestowieczni tyrani. Jeszcze w czasach cesarza Klaudiusza musiały żyć osoby mówiące językiem etruskim, sam cesarz ponoć napisał słownik etrusko – łaciński. Jakaż szkoda, że nie zachowała się ani jedna jego kopia! Moglibyśmy odczytać język Etrusków, których pochodzenie jest po dziś dzień tajemnicą. Jestem przekonany, że Etruskowie po prostu zlali się z Rzymianami, a ich język stał się po prostu martwy, bo już nikt nie chciał go używać. Kiedy to się stało? Chyba w drugim wieku po Chrystusie, w epoce dobrobytu, złotym wieku cesarstwa. Co stało się z Kartagińczykami? Zemsta Rzymu mogła nie być aż tak straszna. Otóż, cały czas istnieli pod rzymskim panowaniem, by w roku 193 po Chrystusie, po wielkiej i strasznej wojnie domowej, jaka wybuchła po śmierci cesarza Kommodusa, dać Rzymowi …. Cesarza! Tak, cesarz Septymiusz Sewer urodził się w Leptis Magna w Libii, a w rodzinnym domu mówił po punicku, czyli po fenicku! Mało kto o tym wie. Człowiek ten założył wielką dynastię cesarzy, którzy rządzili Imperium na przełomie II i III wieku po Chrystusie.

Nie ma takiego losu, którego nie zwycięży pogarda. Nie będę ukrywał, że jest we mnie wiele goryczy.  Budując powieść, zszywając ją z różnych warstw, mitów, postaci historycznych, ludzkich namiętności uznałem, że w wymiarze najgłębszym, w warstwie sterującej jak napisałby prof. Topolski, „Kartagińskie ostrze” będzie opowieścią o zdradzie. Wszyscy zdradzamy. Wszyscy tracimy ducha. Przegrywamy. Boimy się o własne życie i karierę. To takie ludzkie. Nie mam zamiaru być sędzią niczyjego sumienia. Ja nie zdradziłem nigdy nikogo, ale zostałem kiedyś zdradzony. Ta powieść jest moim złożeniem tej sprawy do grobu. Wiem, że dla wielu czytelników zakończenie może być zaskakujące, gorzkie, bolesne.

Musiałem w końcu zakończyć wariację o życiu Polibiusza z Magalpolis, i włączyć życie mojego bohatera w życie wielkiego historyka, który naprawdę jako Grek przyjął rzymskie obywatelstwo i rzymski punkt widzenia. W jego świecie był to jedyny i racjonalny wybór. Polibiusz wybrał dobrze. Przeciw Rzymowi nie można było walczyć. W świecie Rzymian nie było ucieczki przed biczem i mieczem. Ale jeśli ktoś przyjmował rzymskie zwyczaje, prawo, miał szansę być obywatelem takim samym jak mówiący po łacinie synowie Romy. Grek, obywatel Rzymu, przecież to znamy. A Piłat z Pontu? Katolicy w Polsce i na całym świecie odmieniają jego imię przez wszystkie języki świata podczas niedzielnej mszy łącząc imię rzymskiego prokuratora Judei z samym Rzymem. A przecież Piłat był Grekiem z Pontu w służbie Rzymu. Pont jest krainą historyczną w dzisiejszej Turcji, to dzisiejszy Trabzon (grecki Trapedzunt). Było więc wielu Greków w służbie Rzymu. A iluż Amerykanów mieszka dziś w Wielkiej Brytanii? To przecież normalne.

Niewykluczone, że kiedyś napiszę znów o Antyku, ale w innej epoce, być może upadku Cesarstwa. To jedynie hipoteza. „Kartagińskie Ostrze” jest powieścią pisaną przez wiele lat – miałem przerwę w pisaniu tej książki, pierwsze trzynaście rozdziałów powstało w latach 2003-2006, resztę napisałem w latach 2013-2014. Powieść ta ewoluowała wraz ze mną. To powieść adresowana do szerokiego kręgu czytelników, osób lubiących dobrą powieść, niezależnie od wyznawanych poglądów, religii, koloru skóry, czy politycznej opcji. Wyznaję zasadę, że historia musi stać się częścią pop-kultury, inaczej przestanie się liczyć jako składnik budowy tożsamości współczesnych Polaków.

Zapraszam do zabawy z historią.  

Informacje o Wojciech Dutka

Pisarz, doktor historii (ur. 1979). W marcu 2014 roku obronił doktorat na Wydziale Historycznym UJ dotyczący Stanisława Koźmiana, znanego polityka galicyjskiego z XIX wieku, współautora Teki Stańczyka, pisarza, publicysty i historyka. Stypendysta Jewish Foundation for the Righteous i Departamentu Stanu USA na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku w czerwcu 2014 roku. Publikował w najważniejszych polskich czasopismach naukowych, "Kwartalniku Historycznym", "Przeglądzie Historycznym", "Przeglądzie Humanistycznym", "Czasach Nowożytnych", "Klio", "Kwartalniku Historii Żydów", "Roczniku Historii Prasy Polskiej" i wielu innych. Interesuje się przede wszystkim historią historiografii, formami narracji historycznej. W 2011 nagrodzony nagrodą Ministra Zdrowia za publikację w "American Journal of Public Health". Opublikował także 5 powieści historycznych nakładem wydawnictwa Albatros: "Krew Faraonów" w 2005, "Taniec Szarańczy" w 2007, "Bractwo Mandylionu" w 2009, i "Czerń i Purpura" w 2013. W roku 2015 ukazała się powieść "Kartagińskie ostrze" nakładem tego samego wydawnictwa. Pisze następne książki, i uczy historii w programie matury międzynarodowej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii autobiografia, Kartagińskie ostrze, Literatura, literatura historyczna, Opowiadanie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>